Uncharted 2: Among Thieves

Po Uncharted: Drake’s Fortune nastał czas na następną część tej wyśmienitej gry akcji. Czy dwójka rzeczywiście zasługuje na tak wysokie noty? Czy ocena 21/20 była słuszna i oddaje to co zobaczymy na ekranie? Czy pierwszy raz w swoim życiu wystawię grze ocenę 10/10? Szczerze mówiąc odpowiedź jest tylko jedna. Oto moja recenzja gry Uncharted 2: Among Thieves…

Nathan. I znowu skarb.

Tym razem padło na biednego Marco Polo. To on znalazł coś strasznego. Przerażający skarb. Ale my, znaczy on, czyli Drake budzimy się w wagonie. Z zakrwawioną bluzką. A, i wagon zwisa z przepaści, a my jesteśmy w górach. Co to jest do diabła? Wygramoliłem się bohaterem z pociągu który nie omieszkał spaść. Biedny archeolog pada na śnieg i przenosimy się w czasie. Hary Flynn, nasz przyjaciel z dawnych lat i kobieta o imieniu… Chloe Frazer?! A gdzie upierdliwa Elena i jej irytujące biadolenie? Nieważne. Harry proponuje okraść muzeum dla lampy w której znajduję się wskazówka jak dojść do skarbu. I tak o to wyruszamy. Fabuła jest całkiem dobra, wszystko ciekawie poprowadzone, historia spójna. Kilka zwrotów akcji. Jednak, niestety, szału nie było. Zaskoczenie przewidywalne. Twórcy już przed premierą dwójki mówili o stworzeniu trzeciej części.

Rozgrywka

Zawód. Podano nam to samo co było w jedynce. Dodano kilka sekwencji walki. Zmieniono system rzucania granatów który mi specjalnie nie przypadł do gustu. Nie poprawiono błędu z wychylaniem się kiedy przeciwnik stoi obok. Jeśli jednak komuś nie chcę się czytać to co już napisałem w poprzedniej recenzji skrócę w kilku słowach: w produkcji strzelamy niczym w Gears of War i skaczemy/wspinamy się po skałach, dachach i innych rzeczach na które da się wspiąć/skakać po nich. Czasami mamy do rozwiązania zagadkę logiczną, których poziom jest wręcz żałosny, ale nie o to w tej grze chodzi. Miło było by jednak żeby twórcy postawili przede mną trochę trudniejsze zadania.  Uwierzcie mi: czasami większy miałem problem z domyśleniem się gdzie skoczyć niż jak rozwiązać przy pomocy notesu układankę.

Grafika, czyli ochy i achy.

Zawiodłem się i to bardzo. Mam PS3 i jestem fanbojem. Nie zrozumcie mnie źle, grafika jest ładna, nawet bardzo. Ale ja miałem nadzieję zobaczyć wielkie graficzne BUM. Szok, miałem doznać ekstazy. A jak włączyłem grę ujrzałem praktycznie taką samą szatę jak w jedynce z poprawkami. Modele trochę ładniejsze i bardziej szczegółowe. Otoczenie barwne i zadziwiająco przemyślane. Ale nie zachwyciło mnie. Widoki to były, dla mnie, wklejone tła, ładne tła. Woda jakoś dawała radę, ale też czasami wyglądało sztucznie. Szkoda bo wyszło na to, że najnowsza część Uncharted to lekko poprawiona jedynka.

Audio

Po prostu cudowne. Loadingi w tej grze i przebywanie w menu to jeden z wielkich plusów omawianej produkcji. Świetna ścieżka dźwiękowa, od razu wpadła mi w ucho. Odgłosy broni poprawione. A teraz czas na wypowiedzenie się o polonizacji. Włączyłem z wahaniem polską wersję gry i polskie napisy. Boberek jest dobry! Naprawdę, z nastolatka w angielskiej wersji przeistoczył Drake w mężczyznę. Reszta daje radę i chwała im za to. Wyjątkowo dobry dubbing i w końcu nie musiałem się wstydzić.

Multiplayer

Tego mi brakowało w jedynce. Ta gra aż się prosiła o zabawę dla kilku graczy, więc w dwójce taka opcja się pojawiła. Kiedy gramy przez internet gra aż do bólu przypomina Gearsy z tą różnicą, że możemy sobie skakać po ścianach. Dużo strzelamy, ale są też tryby gdzie kradniemy posągi (więc strzelamy do wroga który nam bożka zabrał), przejmujemy tereny (znow strzelamy), przejmujemy tereny w określonej kolejności (strzelamy), gramy w coopie w poszczególne, zmienione fragmenty gry lub na arenie z kolegami i próbujemy przetrwać jak najdłużej. Taka horda. Wszystko ładnie, wszystko sprawnie, mamy nawet sklep gdzie kupujemy dopalacze jak większa celność i takie tam. Możemy również wykupić skiny, a jak ktoś zdobędzie platynowe trofeum to odblokowuje skórkę Marco Polo. Jest więc o co walczyć.

Podsumowanie

Uncharted 2: Among Thieves to oczywiście gra dobra, ale zbyt dużo pochwał o niej słyszałem. Serwisy internetowe też dały się porwać fali wysokich not. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego. Ze smutkiem więc stwierdzam, że na pytania we wstępie odpowiadam “nie”. Jak dla mnie przygody pana Drake zasłużyły n 8/10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *