Dopracowany symulator autobusu

City Bus Simulator 2010 to dzieło niemieckiej firmy TML Studios. Jest to symulator autobusu a terenem zmagań jest Nowy Jork. Jako wielki fan symulatorów nie mogłem przejść obojętnie obok tej gry. Zasiadłem więc za kierownicą wirtualnego autobusu. Ciekawi wrażeń?

Ale po kolei. W grze mamy do wyboru 3 tryby rozgrywki. Swobodna jazda – tłumaczyć chyba nie trzeba, misje, w których mamy określone z góry zadanie i musimy je wykonać oraz co może wydać się dziwne wątek fabularny. Różni się tym od misji, że poza wykonywaniem kursu bawimy się w szukanie skradzionego autobusu. Czasem przyjdzie nam też zasiąść za kierownicą samochodu naprawczego i dojechać we wskazane miejsce. Wątek fabularny ogólnie wypada strasznie kiepsko – ja wiem to tylko symulator ale mogło być znacznie lepiej. W każdym z tych 3 trybów poruszamy się po Nowym Jorku, a konkretniej po Manhatanie, który został dość znacząco przycięty przez co jeździmy głównie cały czas prosto. Ale opowiem szerzej o każdym z trzech dostępnych trybów.

Swobodna jazda pozwala nam pojeździć po mapie autobusem jak i samochodem naprawczym. Bez żadnych zobowiązań. Trochę to się mija z celem bo szybko wkrada się nuda. Ciekawszym rozwiązaniem są misje. Jest ich kilka do wyboru (około 12 co nie jest wielką liczbą). Każdą zaczynamy w autobusie i słuchamy gdzie mamy jechać. Niektóre są banalnie łatwe a inne wymagają sporo koncentracji i wprawy. Musimy jechać zgodnie z rozkładem, otwierać i zamykać drzwi, mówić dzień dobry z uśmiechem na twarzy i sprzedawać bilety. Czasami trafi się pasażer niepełnosprawny, któremu trzeba wysunąć specjalne podnośniki aby mógł wtoczyć się na pokład. Zdarza się też czasem, że jakiś pasażer prosi nas abyśmy go wysadzili w określonym miejscu ale od nas zależy czy się zgodzimy czy też nie. Ostatni tryb to wątek fabularny, który nie za bardzo różni się od tego co robimy podczas wykonywania pojedynczych misji. Różni się tym, że prowadzimy swoje własne, prywatne dochodzenie kradzieży jednego z autobusów. Nie jest to zbyt ciekawa historia ani zbyt długa. Po przejściu tego raczej już nie zechce się nam grać. Jazda z przepisami potrafi znudzić, a to dlatego że inni uczestnicy ruchu drogowego dziwnie zachowują się na drodze. Ciekawostką jest natomiast fakt, że możemy się poruszać pieszo po mieście. Również po autokarze możemy się swobodnie przechadzać. Model jazdy dobitnie ukazuje, że prowadzimy autobus, a nie wyścigowy samochód. Uważamy na zakrętach i myślimy z wyprzedzeniem bo nasz pojazd reaguje z opóźnieniem. Pod tym względem jest to symulator przez duże ”S”. Więc czy jest coś nie tak? A no jest.

Gra ma masakrycznie dużo błędów. Bardzo rażący błąd pojawi się na Viście i 7. Gra nie toleruje pakietu Aero więc przed rozpoczęciem rozgrywki musimy go wyłączyć, gdyż inaczej nie da się grać. Ekran miga, a w głowie zaczyna nam wirować. Optymalizacja nie istnieje. Nie znasz dnia ani godziny gdy gra bez powodu się przytnie bądź wyłączy. Wymagania są wysokie ale niczym tego nie tłumaczą gdyż grafika jest po prostu beznadziejna, a możliwości konfiguracji mizerne. W grze jest tylko jeden model autobusu, który nie wygląda zbyt okazale. Wskaźniki są rozmazane, a napisy nie wyraźnie. Otoczenie jest ohydne – po ulicach krążą ludzie w 2D a modele pojazdów na drodze są fatalne. Zdarza się też, że pasażer potrafi się zaklinować w drzwiach przez co musimy powtarzać misję od nowa. Inny uczestnik ruchu potrafi bezpardonowo wjechać nam w tył pojazdu – w ekstremalnych przypadkach potrafi wjechać też do środka, bo nie wiadomo jakim cudem przenika przez tekstury. No a my oczywiście musimy dać restart. Nie uniknięto też błędów językowych. Gra powstawała w Niemczech, a ja grałem w wersję angielską. Oba języki – niemiecki i angielski były fatalnie wymieszane. Opis zadań jest nie jasny bo pierwsza połowa zdania jest po angielsku, a już druga po niemiecku. Ze stroną dźwiękową też jest fatalnie. Pomijając już koszmarny angielski wymieszany z niemieckim, dochodzi fakt że dźwięki potrafią się w połowie urwać. Jedziesz sobie autobusem aż tu nagle dźwięk silnika ustaje. Nie wiesz co się dzieje, a to tylko wina dźwięku. Mocno to dezorientuje i wybija z rytmu rozgrywki. Jedną z nielicznych zalet jest występowanie cyklu dobowego i warunków atmosferycznych.

Zwykle w recenzjach pomijam aspekt sterowania bądź jedynie, krótko o nim wspomnę. Tutaj też panuje spory bałagan więc postanowiłem sklecić osobny akapit na temat sterowania postacią i autobusem. Pierwsze pół godziny gry to dopasowywanie klawiszy do poszczególnych funkcji. O ile pieszo chodzi się bez zarzutów to już jazda wymaga sporych poprawek w sterowaniu. Przede wszystkim musimy od podstaw ustawić, którym klawiszem dodamy gazu, gdzie będzie hamulec, a którym guziczkiem otworzymy drzwi czy sprzedamy bilet. Jak na taką grę, w której dobre sterowanie to podstawa jest to wielki minus, że nie zostało ono odpowiednio skonfigurowane. Wielu graczy już na początku się zniechęci i odpuści. Za pierwszym podejściem do gry właśnie tak zrobiłem.

Jestem zagorzałym fanem symulacji i stawałem na głowie żeby zdobyć City Bus Simulator 2010 – oficjalnie gra nie miała premiery w naszym kraju. Mój wysiłek poszedł niestety na marne bo sam model jazdy nie wystarczy aby nazwać grę symulatorem. Ciekawe, dotąd niespotykane rozwiązania pochłonęła masa błędów i nieudolne wykonanie. Absolutni maniacy może dostrzegą coś w tej grze – ja niestety widzę fuszerkę i robotę na kolanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *